[{"content":"Od dłuższego czasu chciałem podzielić się ze światem różnymi informacjami. Zaczynając od poradników jak coś zrobić, a kończąc na opisach przeżyć, czy przemyśleniach. W tym poście znajdziecie krótki opis jak się tu znalazłem i co będzie można znaleźć na tym blogu.\n Od początku, od początku🎶1 Pierwsze podejście Pomysł aby zacząć pisać bloga, albo jakiegokolwiek wrzucanie treści do Internetu, pojawił się u mnie na początku tego roku. Oprócz problemów sercowych, zajmowałem się w tym czasie bootowaniem komputerów jedno-płytkowych (Raspberry Pi) po sieci, bez żadnych dysków, czy kart pamięci. Nie miałem wcześniej dużego doświadczenia w tym temacie, a w Internecie nie znalazłem postów tłumaczących jak dokładnie zrobić to czego chciałem.\nW tedy zacząłem się wczytywać w różne dokumentacje. Przeglądać artykuły i poradniki zahaczające tematyką o to, co chciałem stworzyć. Doszkalałem się w tych dziedzinach, gdzie wiedziałem za mało2. W końcu po prawie 4 miesiącach udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. Uznałem też, że dobrze byłoby to wszystko, co zrobiłem i czego się nauczyłem, udokumentować. A kiedy miałbym już to napisane, wrzuciłbym to do Internetu. Po to żeby inni, którzy może tak jak ja, będą chcieli coś takiego zrobić, mieli kolejne materiały z których będą mogli czerpać.\nNie zrobiłem jednak tego. Miałem pomysł, żeby zacząć hostować tego bloga u siebie w domu i jeszcze najlepiej żeby samemu napisać całą taką stronę. Niestety w między czasie znalazłem milion wymówek, a pomysł odstawiałem na później. W końcu o nim zapomniałem.\nDruga szansa O pomyśle, żeby dzielić się ze światem wiedzą, osiągnięciami i przeżyciami, przypomniałem sobie pod koniec wakacji. Stało się to, kiedy wyruszyłem ze znajomymi w podróż do Szwecji. Nie była to jednak zwykła wycieczka, tylko rejs przez Morze Bałtyckie małą żaglówką i z jeszcze mniejszą załogą.\nMożna powiedzieć że była to, jak do tej pory, wyprawa mojego życia. Kilka nocy na środku morza. Przez większość czasu bez kontaktu z rodziną, znajomymi, czy resztą świata. Z obawą, że jeśli stanie się coś złego, to możemy się już nie uratować.\nWracając do tematu. Tym razem byłem lepiej przygotowany: napisałem kilka krótkich notatek co się działo i zrobiłem parę zdjęć, z których jedno możecie zobaczyć powyżej. Jednak po raz kolejny, nie znalazłem czasu żeby coś z tym wszystkim zrobić. Miałem ważniejsze rzeczy na głowie, a przynajmniej tak to sobie tłumaczyłem. Znowu odsunąłem pomysł pisania na później.\nDo trzech razy sztuka Pod koniec roku, w okresie, który miałem kompletnie zawalony różnymi egzaminami i robieniem certyfikatów, uznałem, że najwyższa pora coś z tym pomysłem zrobić. Podjąłem decyzje, że kiedy już zdam CCNA3 to coś o tym certyfikacie napiszę.\nOczywiście nie zrobiłem tego, a przynajmniej nie od razu. Zanim to nastąpiło musiałem się znudzić wszystkim innym i nie mieć niczego innego \u0026ldquo;lepszego, czy ważniejszego\u0026rdquo; do roboty. Musiałem znaleźć spokój.\n Spokój Dobrze się złożyło, bo po zdaniu CCNA w grudniu miałem praktyki, na których mogłem wrzucić na luz. Miałem więcej wolnego czasu i chwilę żeby się wyspać. Dobrze się złożyło, bo praktycznie przez cały ten rok coś robiłem. Czymś zajmowałem swoją głowę. Na początku skończeniem projektu w firmie i ustawieniem klastra z Raspberry Pi w domu. Później konkursy, praktyki i egzaminy zawodowe w szkole. Wakacje miałem najbardziej napakowane różnymi wyjazdami i spotkaniami odkąd żyje. We wrześniu doszły mi nowe wymagające przedmioty. Zacząłem robić prawo jazdy, zdałem uprawniania SEP, zorganizowałem kilka imprez i mógłbym tak wymieniać jeszcze długo. Ważne jest to, że chwila nudy, samotności i wyciszenia może wiele zmienić. W takich momentach rodzą się pomysły i motywacja do działania. W taki o to sposób znaleźliśmy się tutaj.\nSposób, który mimochodem zastosowałem, żeby zmotywować się do pisania tego tekstu, jest pewną wariacją metody \u0026ldquo;samotnego krzesła\u0026rdquo;. Natknąłem się na nią czytając ten artykuł na Business Insider. W skrócie sposób ten polega na tym żeby usiąść na krześle i nic nie robić. Nie sprawdzać maila, czy telefonu. Nie wdawać się w rozmowy z innymi ludźmi. Nie scrollować social mediów, tylko pozwolić swoim myślą spokojnie płynąć. W którymś momencie będziesz już dokładnie wiedział co masz zrobić. Będziesz miał w głowie cały plan.\n Co nas czeka dalej? W kolejnych tekstach zagłębię się w wyżej wymienione tematy, a co będzie dalej? Nie mam pojęcia. Przyszłość pokaże.\nJeżeli mielibyście jakiekolwiek pytania to zapraszam do komentarzy poniżej.\n  Odniesienie do pierwszego wersu utworu Quebonafide pt. \u0026ldquo;Szubienicapestycydybroń\u0026rdquo;, który kończył jedną z ciekawszych historii opowiedzianych w polskim rapie. Gorąco polecam każdemu, kto jeszcze nie słuchał. \u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n W początkowych fazach projektu wspomagałem się głównie poradnikiem Alexa Forencicha i dokumentami od Lenovo, a później także tą stroną na archwiki. \u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n Będąc uczniem technikum trzeba odbyć praktyki zawodowe. W maju 2022 udało mi się dostać na praktyki organizowane przez Cisco. Przez ten miesiąc oprócz zdobycia ogromu wiedzy teoretycznej i praktycznej z zagadnień sieciowych, to jeszcze razem z grupą mieliśmy możliwość zdobycia bonów na bezpłatne podejście do egzaminu CCNA. \u0026#x21a9;\u0026#xfe0e;\n   ","permalink":"https://plasny.one/pl/posts/hello-world/","summary":"Od dłuższego czasu chciałem podzielić się ze światem różnymi informacjami. Zaczynając od poradników jak coś zrobić, a kończąc na opisach przeżyć, czy przemyśleniach. W tym poście znajdziecie krótki opis jak się tu znalazłem i co będzie można znaleźć na tym blogu.\n Od początku, od początku🎶1 Pierwsze podejście Pomysł aby zacząć pisać bloga, albo jakiegokolwiek wrzucanie treści do Internetu, pojawił się u mnie na początku tego roku. Oprócz problemów sercowych, zajmowałem się w tym czasie bootowaniem komputerów jedno-płytkowych (Raspberry Pi) po sieci, bez żadnych dysków, czy kart pamięci.","title":"Witaj Świecie, czyli co ja tutaj robię?"}]